
Dlaczego poddajemy grzałki łazienkowe próbom działania w warunkach wilgotnego ciepła
Jeśli kiedykolwiek umieszczaliście grzałkę w parnej łazience lub na tarasie klubu nocnego, wiecie, z czym się mierzymy. Nie walczymy tylko z zimnem – musimy też radzić sobie z parą, skrapleniem oraz dużą ilością wilgoci w powietrzu.
Wiele firm twierdzi, że ich urządzenia są „wodoodporne”. Ale to niejasny termin – nie mówi nam on nic konkretnego.
Prawdziwy problem polega na tym, że uszczelnienia, które wydają się doskonale funkcjonować na początku, mogą szybko przestać spełniać swoją funkcję po upływie kilkudziesięciu dni. Dlatego skupiamy się na testach odporności urządzeń na wpływ wilgotnego ciepła.
Podstępna natura pary
Para wodna jest zupełnie innym zjawiskiem niż woda ciekła. Jest mniejsza i może przeniknąć do najdrobniejszych szczelin w uszczelnieniach, które gołym okiem wydają się szczelne. Gdy para dostanie się do środka i dotknie elementów elektrycznych lub końcówek rury kwarcowej, sytuacja staje się krytyczna. Początkuje się proces utleniania, co powoduje powstawanie oporu. A opór generuje ciepło. To nie jest dobre ciepło dla łazienki – to ciepło, które powstaje w punktach połączeń. Jeśli uszczelnienie się psuje, grzałka nie tylko przestaje działać, ale także może zostać uszkodzona lub doprowadzić do awarii oprawy elektrycznej.
Jak właściwie testujemy urządzenia
Nie wystarczy po prostu polać urządzenia wodą i uznać to za skończone. Zamiast tego umieszczamy grzałki w komorze klimatycznej. Utrzymujemy tam temperaturę od 40°C do 85°C, a wilgotność na poziomie 95% przez setki godzin. To w zasadzie „piekło” dla uszczelnień i klejów. Dzięki temu uszczelnienia i kleje tracą swoje właściwości znacznie szybciej niż w normalnych warunkach domowych. Sprawdzamy również, czy prąd nie znajduje innego drogi przepływu, niż ten, który powinien być użyty.
Równowaga
Można by pomyśleć: „Po prostu uszczelnijcie urządzenie!” Ale to pułapka. Jeśli uszczelnimy urządzenie zbyt mocno, aby zapobiec przenikaniu pary, to ciepło zostanie uwięzione w środku. Wtedy elementy elektroniczne mogą zostać uszkodzone. To jak chodzenie po linie – musimy znaleźć odpowiedni balans między stopniem ochrony IP a możliwością odprowadzania ciepła, aby elementy elektroniczne nie zostały uszkodzone, podczas gdy para pozostanie na zewnątrz.
Nikt nie chce grzałki, która przestaje działać po miesiącu intensywnego użytkowania. Dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do uszczelnień i przeprowadzamy te testy przed tym, jak urządzenie opuści naszą fabrykę.